Panel dotykowy, klasyczny przycisk czy telefon. Jak wygląda codzienna obsługa automatyki i co się dzieje, gdy padnie internet.
Automatyka budynkowa budzi dwie obawy, które słyszymy najczęściej. Pierwsza: że obsługi nauczy się tylko jedna osoba w domu. Druga: że wszystko przestanie działać, gdy padnie internet. Obie warto rozbroić, bo odpowiedź zależy od tego, jak system jest zbudowany.
Panel zamiast osiemnastu włączników
Panel dotykowy potrafi zastąpić osiemnaście i więcej standardowych przełączników. To zmienia nie tylko ścianę, ale i sposób myślenia o instalacji: zamiast ramki z czterema klawiszami przy wejściu do salonu masz jedno miejsce, z którego obsługujesz oświetlenie, rolety i sceny.
Podświetlane ikony robią przy okazji coś, czego zwykły włącznik nie potrafi – pokazują stan domu. Widzisz, czy strefy alarmowe są uzbrojone i czy drzwi oraz okna są zamknięte, bez chodzenia po pomieszczeniach.
Panele, które pasują do wnętrza
Panele szklane wykonywane są ze szkła LACOBEL w dowolnym kolorze. Ikony można zaprojektować i nanieść indywidualnie, więc panel staje się elementem wystroju, a nie urządzeniem, które trzeba ukryć za drzwiami.
Obok nich są panele sensorowe łączące aluminium ze szkłem, w wariancie srebrnym albo czarnym. Mają przewijane ekrany i wielofunkcyjne pola sensorowe, których podświetlenie konfiguruje się dowolnie. Do panelu można też podłączyć czujniki temperatury, co przydaje się przy sterowaniu ogrzewaniem per pomieszczenie.
Jeśli wolisz zwykły przycisk
Nie każdy chce dotykać szkła, żeby zapalić światło. Klasyczne przyciski działają w tym systemie dalej, tylko mądrzej. Można zaprogramować ich różne stany: pojedyncze naciśnięcie zapali światło, podwójne opuści roletę do połowy okna, a przytrzymanie przez trzy sekundy zgasi światło i domknie roletę.
To ważne przy domownikach, którzy nie chcą uczyć się niczego nowego. Przycisk zostaje przyciskiem.
Aplikacja, gdy nie ma Cię w domu
Ampio Uni działa na iOS i Androidzie, można ją zainstalować na dowolnej liczbie urządzeń. Poza sterowaniem daje kilka rzeczy, których panel nie pokaże:
- Statystyki – jakie zdarzenia miały miejsce w domu oraz kto, czym i kiedy sterował.
- Wizualizację – własne zdjęcia pomieszczeń z nałożonymi na rzuty ikonami sterowania.
- Symulację obecności – gdy jesteś na wakacjach, dom zachowuje się tak, jakbyś był w środku.
- Detekcję obecności – informację, czy budynek jest pusty.
- Wsparcie zdalne – możliwość udostępnienia połączenia na pół godziny, żeby rozwiązać problem bez wizyty.
Co się dzieje, gdy padnie internet
Nic. I to jest właśnie różnica, która wynika z architektury systemu.
Ampio nie ma jednostki centralnej ani chmury, w której trzymana jest logika. Sterowanie siedzi w modułach na magistrali w Twoim budynku, więc panele, włączniki i sceny działają tak samo jak wcześniej. Internet jest potrzebny wyłącznie do tego, żeby sięgnąć po dom z aplikacji, kiedy jesteś poza nim.
Ta sama zasada działa przy awarii pojedynczego urządzenia. Każdy moduł pracuje niezależnie, więc problem dotyczy tego, co obsługiwał ten moduł, a nie całego domu.
Jak to wygląda w praktyce
W typowym domu obsługa rozkłada się mniej więcej tak: codzienne rzeczy robi się panelem albo przyciskiem przy drzwiach, sceny uruchamiają się same według harmonogramu, a telefon wyjmuje się głównie wtedy, gdy trzeba coś sprawdzić z zewnątrz.
Więcej o samym systemie napisaliśmy na stronie o inteligentnym domu Ampio.